Gdańsk atrakcje imprezy zdjecia relacje o piłce nożnej

BROD2610

Strona główna Relacje Babskie Granie: koty zostały podarte

Babskie Granie: koty zostały podarte

drekoty-babskie-granie-zak-fot-jaroslaw-kowal-047Odporność Drekotów na klasyfikacje widoczna jest już po przejrzeniu listy wydarzeń w jakich brały udział - z jednej strony Męskie, z drugiej Babskie Granie. Imprezę pod tym drugim tytułem zainaugurowały w miniony piątek (25.01) w klubie Żak.

Na wstępie ponowię apel wygłoszony w recenzji debiutanckiego materiału Destructive Daisy - nie argumentujmy siły rażenia muzyki przy użyciu płci jej wykonawcy. Drobna, urocza istota za zestawem perkusyjnym (mało tego - wyciskająca z niego 200% normy) robi wrażenie, ale nie przez brak chromosomu Y, tylko przez wyjątkową technikę stanowiącą mezalians punk rocka i jazzu (na siłę szukając porównania wskazałbym Jacka Oltera czy innych yassowych bębniarzy). Drekoty byłby równie znakomite (nie będę czekał z konkluzją do zakończenia - ten tekst jest laudacją co do pojedynczego przymiotnika) nawet w wersji instrumentalnej (zwłaszcza uderzające w krautrockową nutę "Plan B" czy "Kontinuum") i nawet w całkowitej ciemności. Śpiew z pogranicza folku i szabatu czarownic dodaje projektowi animuszu i chociaż jest warunkowany konkretnym połączeniem gamet to nie ma na całokształt decydującego wpływu. Krótko pisząc - jesteście w błędzie jeżeli przyszło wam do głowy wyświechtane hasło "nikt nie zwróciły na nie uwagi gdyby nie były kobietami".

Zeszłoroczny skład rotacyjnego projektu Pure Phase Ensemble (istniejącego wyłącznie na potrzeby festiwalu SpaceFest) stanowił galerię osobliwości, z której trudno byłoby wyłowić tylko jedną postać absorbującą cała uwagę publiczności. To właśnie tam po raz pierwszy widziałem na scenie Olę Rzepkę - korzystała niemal wyłącznie z klawiszy, a betonowy filar bezczelnie próbował wyciągnąć ją poza kadr widziany oczami zgromadzonych. Mimo wszystko już wtedy emanowała "nieuchwytną energię, którą próbowała uchwycić", co jako cel zespołu zdefiniowała - nieśmiało kokietując widzów - po występie w Żaku. Na pierwszy dzień Babskiego Grania szedłem więc z przeświadczeniem, że będzie najlepszym i tak rzeczywiście było...

Składnikami sukcesu są: jazz, punk rock, folk (zarówno w rozumieniu freak folku, jak i tradycyjnego polskiego grania), electroclash, Cibo Matto, David Bowie (z płyty "Low") i tajemnicza substancja zespalająca je wszystkie. Dokładna receptura spoczywa w skarbcu tuż obok przepisu na coca-colę. Wymieniłem tylko jedną produkcję Bowiego, ale de facto Drekoty brzmią jak jego nieślubne dziecko poczęte z Iggym Popem podczas ich wspólnego pobytu w Berlinie. Są tutaj mroczne elektroniczne momenty (jak z "Low" czy "Heroes"), zadziorne granie z łomoczącą perkusją ("Lust for life") i rytmiczne bity ("The Idiot"). Oczywiście nie ma mowy o kopiowaniu i jest w tym z pewnością więcej mojej własnej interpretacji niż faktycznych inspiracji, ale jeżeli lubicie działalność tych dwóch kolosów współczesnej muzyki z początku lat 70. to "Persentyna" porwie was zarówno w wersji studyjnej, jak i na żywo.

Publiczność nie dała się prosić i przy pierwszej sposobności porzuciła krzesła na rzecz zbliżenia się pod samą scenę. Nieustannie panujący na niej ruch (zwłaszcza na szlaku perkusja-klawisze, który przemierzały Ola oraz Magda Turłaj) oraz całkowity luz w relacji z widownią ("Gdańsk, jak się bawicie?" nie padło) zaowocowały sielankową atmosferę i obowiązkowym wezwaniem na bis. Brzmieniowy urodzaj z krążka zaadaptował się we wersjach koncertowych bez uszczerbku dla jakości, studio nie zafałszowało realnego oblicza Drekotów i żaden miłośnik ich płytowego debiutu nie mógł poczuć się rozczarowany. Do grona superlatyw dorzucę jeszcze standardowe "największa nadzieja polskiej muzyki niezależnej" i obnażę się z nadziei na więcej... i to szybko.

Babskie Granie, będące fragmentem całorocznego projektu Jazz Jantar, zaczęło się od znakomitego eksperymentu. Kolejne dwa dni zacisnęły na szyi pętlę z krawatu, ale popadanie w skrajności to największa zaleta nie tylko Drekotów, szczyci się nią także najważniejszy pomorski festiwal jazzowy.

Jarosław Kowal
fot.Jarosław Kowal

.




Web Tasarım Ajansı