Strona główna Show Biznes Ethan Peck jest gotowy do akcji

Ethan Peck jest gotowy do akcji

Kiedy Ethan Peck został obsadzony w roli Spocka, legendarnego oficera naukowego ze Star Trek, wydarzyły się dwie niezwykłe rzeczy. Po pierwsze, prawie stracił przytomność. Następnie wyruszył w podróż „głębokiej ewolucji”, aby stać się kimś godnym noszenia tych kultowych spiczastych uszu. Dążenie do dorównania Spockowi zmieniło go – stał się bardziej pewny siebie, bardziej rozważny, bardziej przemyślany. Cztery lata po pamiętnym debiucie syndrom impostera już minął, ale podróż w głąb siebie trwa nadal. „Wciąż próbuję uchwycić w sobie wulkanizm” – mówi w wywiadzie dla Esquire.

Peck jest trzecim aktorem, który zgolił brwi i wcielił się w ulubionego Wolkana wszystkich widzów; zmarły Leonard Nimoy stworzył tę rolę w Star Trek: The Original Series, a następnie przekazał pałeczkę Zachary’emu Quinto w trzech filmach J.J. Abramsa Star Trek. Peck dołączył do stale rozwijającego się uniwersum Paramountu Star Trek w 2018 roku, kiedy to Spock pojawił się w drugim sezonie Star Trek: Discovery jako brat bohatera Michaela Burnhama. Spock i jego koledzy z Enterprise zrobili taką furorę w Discovery, że fani domagali się spin-offu – i na szczęście dla reszty z nas doczekali się. Tej wiosny długo oczekiwana seria pojawiła się w postaci Strange New Worlds, powrotu do epizodycznej fabuły The Original Series, rozgrywającej się w czasach kapitana Christophera Pike’a (poprzednika kapitana Kirka). Strange New Worlds to najlepszy Trek od lat: podnoszący na duchu, optymistyczny i cudownie retro, jest to serial oparty na postaciach, w którym każdy odcinek łączy najwyższej jakości historię społeczno-kulturową z dobrą, czystą, kosmiczną zabawą.

Częścią sekretnego sosu stojącego za Strange New Worlds jest oczywiście Spock. Peck wcielił się we wszystko, co fani znają i kochają w tej legendarnej postaci, od arcyformalności po suchy humor, a jednocześnie śmiało podąża tam, gdzie jeszcze nikt nie dotarł. Po raz pierwszy widzowie mają okazję przyjrzeć się życiu seksualnemu Spocka; w jednym z najlepszych odcinków nieudany rytuał dzielenia się duszą sprawia, że Spock i jego narzeczona zamieniają się ciałami, co prowadzi ich do głębokich wniosków na temat obowiązku i poświęcenia (i oczywiście do kilku zabawnych wybryków). Peck nie chce jednak, by za bardzo doceniono jego kreację. „Nie czuję się właścicielem Spocka,” mówi Esquire. „Jestem tylko opiekunem”

Życiowy fan science fiction i głęboki, uczony myśliciel, Peck został rzucony na głęboką wodę wielodekadowego fenomenu – i wyszedł z drugiej strony wdzięczny i odmieniony. W rozmowie z Esquire omówił wszystkie sprawy związane ze Star Trek, od tego jak to jest nosić wolkańskie brwi po to, jak znalazł się na rejsie oceanicznym pełnym fanów Trek. Wywiad został nieznacznie skrócony dla zwiększenia długości i przejrzystości.

Esquire: Jaki był Twój stosunek do Star Treka zanim dołączyłeś do tej franczyzy?

Ethan Peck: Jestem wielkim fanem science fiction, ale w młodości jakoś unikałem lub pomijałem Star Treka . Potem stałem się wielkim fanem filmów J.J. Abramsa Star Trek. Pamiętam, jak po raz pierwszy zobaczyłem plakaty. Każda postać wyglądała na tak rozwiniętą i porywającą. Pomyślałem: „Chciałbym móc robić coś takiego” Teraz gram w Star Treku. To szalone, ale dokładnie tam, gdzie chcę być, jeśli chodzi o gatunek.

ethan peck

Saty + Pratha / CBS Watch

ESQ: Jakie są inne znaczące dla Ciebie punkty styczności z science fiction?

EP: Zaczęło się od książek science fiction ze Złotej Ery. Pamiętam, że przeczytałem Koniec wieczności Isaaca Asimova, gdy miałem około 12 lat – to było naprawdę przełomowe, jeśli chodzi o mój sposób postrzegania wszechświata i większe filozoficzne poszukiwania, na które mnie wysłało. Od najmłodszych lat ogromną rolę odgrywał dla mnie również film Akira . Zadaje on tak wiele ważnych pytań. Jest alegorią zagrożenia wojną nuklearną i masowego zniszczenia, jakiego możemy dokonać sami w sobie, ale zadaje też pytanie: czym jest świadomość? Wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z tymi pojęciami w sposób, który mogłem zacząć rozumieć. Oczywiście, ogromny wpływ wywarła też 2001: Odyseja kosmiczna. Często zdarza się, że książka pojawia się przed filmem, ale w przypadku 2001: Odysei kosmicznej Kubrick zwrócił się do Arthura C. Clarke’a i powiedział: „Chcę stworzyć kwintesencję filmu science fiction. Pomożesz mi?” Scenariusz został ukończony przed powstaniem książki. Pamiętam, że czytając książkę, pomyślałem: „Szkoda, że nie widziałem filmu, bo mógłbym stworzyć własne wyobrażenia na jego temat”, a potem odkryłem, że książka ukazała się później. Uwielbiam tę książkę.

ESQ: Kiedy po raz pierwszy zgłosiłeś się na przesłuchanie do Discovery, jak się czułeś wkraczając w ikoniczną rolę Spocka?

EP: Kiedy po raz pierwszy zgłosiłem się na przesłuchanie, nie wiedziałem nawet, do czego się zgłaszam. Projekt miał kryptonim, więc byłam w błogiej nieświadomości. Wiedzieliśmy, że jest to kryptonim Star Trek, ale nie miałam pojęcia, jaka jest rola. Założyłem, że to coś małego. Kiedy po dwóch przesłuchaniach dowiedziałem się, co to za rola, byłem szczerze mówiąc przerażony. Byłem przerażony przesłuchaniem, ale także koniecznością dorównania tej mitycznej ikonie, jaką stał się Spock. Na ostatnim przesłuchaniu straciłem przytomność – ledwo pamiętam, co robiłem. Po przyjęciu roli nadal byłem przerażony. Czułem się niegodny tej roli. Czułem, że muszę przejść tak wiele rozwoju osobistego, aby sprostać wymaganiom tej postaci. Spock jest osobą o tak szerokim horyzoncie – jest inny niż wszystkie, hiperinteligentny i ma wielką uczciwość. Nieustannie pracuję nad tym, by mu dorównać.

Ta treść została zaimportowana z serwisu YouTube. Te same treści można znaleźć w innym formacie lub uzyskać więcej informacji na ich stronie internetowej.

ESQ: Jakie są Twoje doświadczenia związane z dołączeniem do tego rozbudowanego fandomu i poruszaniem się po nim?

EP: Konwenty są surrealistyczne. Masz dużą grupę ludzi, którzy kochają koncepcje, ideały i otwartość, których nośnikiem jest Star Trek. Czasami są marginalizowani z różnych powodów, ale znajdują między sobą wiele wspólnego. To piękna i niesamowita rzecz. Zostałem podłączony do czegoś znacznie większego niż ja sam. Nie czuję, że jestem właścicielem Spocka, jestem tylko jego opiekunem. Ludzie przychodzą do mnie na te konwencje i to prawie tak, jakby chcieli uzyskać jakieś potwierdzenie – być postrzeganym przez tę postać i to uniwersum. Nie przychodzą tam, aby zobaczyć Ethana. Są tam, aby zobaczyć Spocka, a ja akurat jestem przedstawicielem tej postaci w tym konkretnym momencie. Ci ludzie są tak zachwyceni, podekscytowani i poruszeni światem, którego jesteśmy częścią jako aktorzy, a do tego są tak wrażliwi – to bardzo wyjątkowe i niepowtarzalne”. W rok po zakończeniu drugiego sezonu Discovery wzięłam udział w trzynastu konwentach, których kulminacją był Star Trek: Rejs, co było szalone. Cały czas myślałem: „Wow, mam szansę przeżyć coś takiego. Mogę zobaczyć tych ludzi w takim świetle i w takich okolicznościach.”

ESQ: Muszę usłyszeć więcej o Star Trek: The Cruise.

EP: To wszystko, co przed chwilą opisałem, ale hiperkondensowane i zintensyfikowane, ponieważ znajdujesz się na tym pływającym wieżowcu. Myślę, że na statku było około 2500 do 3000 gości, a wśród nich około 30 „talentów”, jak nas nazywano. Wychodziłem z mojego małego apartamentu, który jest w zasadzie pokojem z dwoma podwójnymi łóżkami, a ludzie pytali: „Ethan Peck?” Jesteś tam ze wszystkimi. To przede wszystkim celebracja społeczności, jaką stworzył Star Trek, która jest przesiąknięta ideałami, wizją i optymizmem tego serialu.

ESQ: Teraz, gdy grasz Spocka w wielu serialach, co sprawia, że wciąż do niego wracasz?

EP: Wciąż próbuję uchwycić w sobie wulkanizm. Czułem, że muszę przejść głęboką ewolucję, aby sprostać wymaganiom tej postaci, ponieważ jest ona tak niezwykła. Popchnięto mnie do rozwoju w sposób, w jaki być może bym tego nie zrobił, gdyby nie obsadzono mnie w tej roli. Zostałam obsadzona w 2018 r., ale dopiero teraz zaczynam czuć, że „jestem tutaj, robię to i jestem do tego zdolna” Nadal czasami mam co do tego wątpliwości, bo w tej postaci jest tyle niuansów. To właśnie to wyzwanie sprawia, że wracam. Nie widzę, żeby to się kiedykolwiek zestarzało, zestarzało lub było mi znane, ponieważ scenarzyści wciąż stawiają przede mną nowe wyzwania związane z tą postacią, a ja ciągle jestem na bieżąco.

ethan peck

Saty + Pratha / CBS Watch

ESQ: Jakie są niektóre z tych sposobów, w jakie Spock zmusza Cię do rozwoju?

EP: Wyzywa mnie, bym był bardziej pewny siebie. Aby mieć bardziej użyteczne myśli. Odkryłem, że spędzam dużo czasu myśląc o tym, że nie jestem godny lub wystarczająco dobry, a to nie było użyteczne. Spock nigdy nie miałby takich myśli – nigdy nie myślałby o czymś, co nie ma wielkiej użyteczności. To wpłynęło na mnie w najlepszy sposób, choć nadal jestem na drodze do pozbycia się toksycznego i okrężnego myślenia. Postrzegam Spocka jako pomnik w ruchu, ponieważ jest tak czysty i nieskazitelny w podejmowaniu decyzji, działaniach i filozofii. Jako artysta i człowiek czuję, że poszukiwanie Spocka to bardzo wartościowe zadanie.

ESQ: Mam wrażenie, że jest tu książka: Spock Guide to Self-Help.

EP: Byłby to bestseller. CBS powinno o tym pomyśleć.

ESQ: Jak podszedłeś do kwestii odróżnienia swojego Spocka od poprzednich iteracji tej postaci?

Wciąż próbuję uchwycić w sobie wulkanizm.

EP: Wciąż to rozgryzam. Różnię się zasadniczo od Leonarda Nimoya i Zachary’ego Quinto, więc nie sądzę, żebym musiał się zbytnio starać, aby się wyróżnić, ponieważ jestem nierozerwalnie związany z moją pracą. Innym powodem, dla którego wiedziałem, że muszę się rozwijać osobiście, było to, że muszę stać się większym i bardziej sobą, aby wyróżnić tę postać. Leonard Nimoy jest niepowtarzalny; wniósł pewne cechy, które mogę obserwować i próbować wcielić w siebie, ale nie mogę się w niego wcielić, bo to byłby błąd. Musiałem zrozumieć tę postać i to, co ona dla mnie osobiście znaczy. To, co wnoszę do Spocka, to wrażenie, jakie o nim mam, a to jest dla mnie wyjątkowe, jak sądzę. W każdym razie mam taką nadzieję.

ESQ: Strange New Worlds znajduje w Spocku wiele nowych odcieni. Już w ciągu pierwszych piętnastu minut pierwszego odcinka wpada on do łóżka swojej narzeczonej, T’Pring. Spock miał już romanse, ale teraz, po raz pierwszy w historii, ma życie seksualne. Jak to było być aktorem, który go tam zaprowadzi?

EP: To było naprawdę przerażające, ponieważ nie ma na to żadnego planu. Niestety, Leonard Nimoy nie żyje, by udzielić mi jakichkolwiek wskazówek czy rad. Takie momenty są dość przerażające, ponieważ stąpam po nieznanym i jestem kapitanem statku, który mnie tam zabiera – aczkolwiek mam ogromne wsparcie ze strony ludzi, z którymi pracuję. Przygotowując się do tej sceny, zastanawiałam się: „Co jest zbyt ludzkie? Co jest zbyt seksualne? Co jest zbyt wolkańskie? Co jest wystarczająco dziwne? Co jest tak dziwne, że widzowie nie będą mogli się z tym identyfikować?” Ta dyskusja toczyła się z Akivą Goldsmanem, który wyreżyserował odcinek, oraz Gią Sandhu, która gra T’Pring. To był bardzo uważny i ostrożny proces.

ESQ: Innym odcieniem, który wydobywasz w Spocku jest jego zdolność do humoru. Jak sprawiłeś, że ten facet, który nie ma poczucia ironii czy sarkazmu jest tak zabawny?

EP: Wiele z tego ma związek z pisaniem. Zawsze zabawnie jest zobaczyć Spocka w sytuacji, w której myślisz: „O nie, to będzie złe dla Spocka. Zrobi coś niezręcznego, głupiego i dziwnego” Kiedy wchodzi on w konflikt z własnymi konstrukcjami społecznymi, stwarza to wiele możliwości. Na przykład, jest moment, w którym kapitan Pike uderza Spocka w ramię, a ten jest zaskoczony pomysłem, że ktoś go dotyka. Scenarzyści wykonują świetną robotę, stawiając go w humorystycznych sytuacjach i pozwalając mu być żartobliwym.

ethan peck

Saty + Pratha / CBS Watch

ESQ: W jaki sposób dziedzictwo Twojego dziadka Gregory’ego Pecka wpłynęło na Twoje podejście do pracy aktora?

EP: Nie znałem go zbyt dobrze. Dziesięć czy piętnaście lat temu chciałem odrzucić tę część mnie, która pochodzi od niego, ponieważ czułem, że nie zasługuję na taki rodowód. Nie zrobiłem nic, by zasłużyć na miejsce w moim drzewie genealogicznym – mogłem urodzić się gdziekolwiek. Często o tym rozmyślam i teraz czuję się niezwykle szczęśliwy, że jestem częścią tej rodziny, ponieważ wiąże się to z pewnymi przywilejami. Myślę, że największym darem od mojego dziadka jest możliwość osiągnięcia wielkiego sukcesu. Wielu ludzi rodzi się w rodzinach, które nie mają takiego uznania, więc osiągnięcie go wydaje się czymś niemożliwym, czymś z innego świata. Dla mnie ten poziom szacunku i publicznego uznania był osiągalny. Jeśli chodzi o sukces, to dał mi on otwartość na to, co dziwne lub dziwaczne. Jestem bardzo dumny z tego, że występuję w tym programie. Nie mogę w to uwierzyć. Czuję się szczęśliwy, że jestem częścią Star Trek i że mogę być Spockiem; to naprawdę wielkie osiągnięcie. Mogę prześledzić to uczucie sukcesu od momentu, gdy urodziłem się w tej rodzinie.

ESQ: W premierze serialu Strange New Worlds dowiadujemy się o III wojnie światowej na Ziemi. Ludzkość rozerwała się na strzępy we własnej pychy, giną tysiące gatunków i setki tysięcy istnień ludzkich. Star Trek przez pół wieku dostarczał komentarzy na temat ludzkiego społeczeństwa, ale co Strange New Worlds ma do powiedzenia o naszej obecnej chwili?

EP: Jest taka przydatna naukowa analogia, zwana Wielkim Filtrem. Prawdopodobnie nie będę się wypowiadał na ten temat z dużą wiedzą, ponieważ nie jestem naukowcem. Zasadniczo cywilizacja osiągnie taki poziom rozwoju technologicznego, który umożliwi nam zniszczenie samych siebie, i ten punkt w czasie staje się filtrem. Czy zniszczymy samych siebie, czy też wyewoluujemy poza ten pierwotny stan wojny? Myślę, że właśnie w tym punkcie się znajdujemy. Kiedy oglądamy wiadomości, widzimy, że ludzie zabijają ludzi z powodu idei. Ludzie tak bardzo boją się cudzych idei. Strange New Worlds przypomina nam: „Uważaj na swój strach i na przemoc, którą twój strach inspiruje” To jest przesłanie, którego nigdy nie słyszymy wystarczająco często.

Jeden z moich kumpli zawsze powtarza: „Jesteśmy tylko małpami, stary” W miejscu, w którym się znajdujemy, panuje poczucie beznadziei, ponieważ zachowanie polegające na niszczeniu siebie i zabijaniu się nawzajem stało się tak zbędne. Strange New Worlds próbuje podkreślić tragizm tego zjawiska i błaga nas, abyśmy wyszli poza nie – abyśmy poszli naprzód, zjednoczyli się i połączyli nasze energie, byli ciekawi, co jeszcze tam jest.

ESQ: Mam do Ciebie jeszcze jedno, ostatnie pytanie – pytanie, na które musi odpowiedzieć każdy aktor grający Spocka. Jak to jest chodzić z tymi brwiami?

EP: Szczerze mówiąc nawet o tym nie myślę. Moi znajomi mówią: „O rany, ale masz spieprzone brwi” Jestem pewien, że inni ludzie myślą: „Co się dzieje z twoją twarzą?” Ale ja się tym nie przejmuję. To wszystko jest tego warte.

Ta zawartość jest tworzona i utrzymywana przez osobę trzecią, a następnie importowana na tę stronę, aby ułatwić użytkownikom podawanie adresów e-mail. Więcej informacji na temat tej i podobnej zawartości można znaleźć na stronie piano.io

Najchętniej czytane

Pozostałe newsy