Strona główna Show Biznes Finał " Czasu zwycięstwa " miał doskonały plan gry

Finał ” Czasu zwycięstwa ” miał doskonały plan gry

To była niezła jazda, ludzie. Po 10 tygodniach, z całym luzem ze strony prawdziwych postaci stojących za serialem, Winning Time: The Rise of the Lakers Dynasty sprawił, że czujemy się, jakbyśmy wszyscy grali w pełnym harmonogramie NBA. Finał sezonu Czasu zwycięstwa zadebiutował na antenie HBO w niedzielną noc, dając nam coś, co może zostać uznane za najlepszy odcinek serii.

Przedstawiając ostatnie dni sezonu 1979-80 Lakersów, Czas zwycięstwa w zachwycający sposób połączył wszystkie elementy, które zadziałały w trakcie trwania serialu, w jedną jasną, błyszczącą, 60-minutową telewizyjną całość. Wszystkie wielkie wydarzenia sportowe potrzebują postgame’u, prawda? Oto, co podobało nam się w finale i dlaczego jest to doskonały plan na sezon drugi.

Solomon Hughes znajduje przestrzeń do działania

Solomon Hughes, który gra Kareema Abdul-Jabbara w Czasie zwycięstwa, przez cały sezon stawiał czoła niemal niemożliwym przeciwnościom. Jeśli wcielenie się w Abdul-Jabbara, który jest bardzo przeciwny temu serialowi, nie było wystarczająco trudne, były wykładowca Stanforda musiał zmierzyć się z Adrienem Brody’m w swoim pierwszym występie aktorskim. Od dawna jesteśmy fanami Hughesa w Czasie zwycięstwa, ale z wyjątkiem odcinka piątego, mieliśmy wrażenie, że jego występy były tylko fragmentami. Ale finał sezonu? W kulminacyjnej scenie między Capem a Spencerem Haywoodem zobaczyliśmy dramatyczną, bolesną, poruszającą scenę między dwoma Lakersami, której pragnęliśmy przez cały sezon. Bez grafiki, szybkich cięć czy żartów, Hughes wreszcie ma miejsce, by pokazać nam emocje i zdolności aktorskie, o których mówił w połowie sezonu.

Basketball! Co za koncepcja.

Mimo że świetnie się bawiliśmy i imprezowaliśmy z Lakersami z Showtime, historia jednej z najwspanialszych drużyn koszykarskich wszech czasów potrzebowała… więcej koszykówki.Finał Czasu zwycięstwa nareszcie dał nam więcej niż 60 sekund akcji na boisku. Choć Adam McKay i spółka starali się nadać wydarzeniom z sezonu 1979-80 w barwach Lakersów dodatkowy klimat, okazało się, że jedyne, czego Czas zwycięstwa potrzebował, to trochę starej dobrej magii kina sportowego. Mimo, że znaliśmy wynik Finałów tamtego roku (a przynajmniej większość z nas znała), przeżywanie Game Six z Magicem Johnsonem, Normem Nixonem i innymi sprawiło, że było to najbardziej zabawne z 10 odcinków Winning Time . Miejmy nadzieję, że sezon drugi da nam więcej czasu na parkiecie.

Ta zawartość została zaimportowana z serwisu YouTube. Być może będziesz w stanie znaleźć tę samą treść w innym formacie lub uzyskać więcej informacji na ich stronie internetowej.

Bird’s the Word

Do (przysłowiowej) czwartej kwarty Winning Time Larry Bird i Magic Johnson tylko krążyli wokół siebie. Przynajmniej przez większość czasu. Okazało się, że oglądanie dwóch graczy wszech czasów, którzy szydzili z siebie nawzajem, kilometry od najbliższego boiska do koszykówki, nie było zbyt interesujące. W finale Winning Time widzimy jednak, jak Bird zaczyna dręczyć Johnsona jako wytwór swojej wyobraźni. Teraz to była dobra zabawa. Drobne bzdury, docinki, szczere tortury psychiczne… To wszystko, czego chcieliśmy od czasu, gdy pierwszy zwiastun Winning Time zapowiadał mecz Celtics vs. Lakers. W przyszłych odcinkach należy potraktować rywalizację Magica i Larry’ego jak walkę na poziomie niemalże Marvela, która miała miejsce w prawdziwym życiu.

Czy sezon pierwszy faktycznie się zatrzymał?

Na początku, gdy John C. Reilly w pełni zagrał Jerry’ego Bussa, założyciela klubu Forum i przedstawił historię powstania Johnsona, wydawało się, że Czas zwycięstwa pokazał swój podręcznik gry na raz. Ale kiedy podróż Winning Time, która trwała trzy (!) miesiące, dobiegła końca, nagle stało się jasne, jak wiele serial zatrzymał w swoim pierwszym sezonie. Awans Jeanie Buss do sławy. Jerry West, który stał się siłą w biurze zarządu. Awans Pata Riley’a na stanowisko głównego trenera Lakersów. I znowu, kilka niezapomnianych pojedynków pomiędzy Johnsonem i Birdem. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że drugi sezon Czasu zwycięstwa mógłby mieć Sukcesję na miarę wyrównania poziomu. A może to tylko nasz wewnętrzny fan koszykówki mówi. Tak czy inaczej, już zarezerwowaliśmy nasze bilety na sezon, kiedy Czas zwycięstwa powróci.

Ta zawartość jest tworzona i utrzymywana przez osobę trzecią, a następnie importowana na tę stronę, aby ułatwić użytkownikom podawanie adresów e-mail. Więcej informacji na temat tej i podobnej zawartości można znaleźć na stronie piano.io

Najchętniej czytane

Pozostałe newsy